Koszmar powraca po raz trzeci. Ellen Ripley, Dwayne Hicks i mała dziewczynka Newt przeżyli wydarzenia z drugiej części filmu - "Obcy: Decydujące starcie". Zostali wystrzeleni w kapsule ratunkowej w kosmos, lecz po pewnym czasie ich kapsuła rozbija się na innej planecie, zwanej Fiorina 161. Planeta ta to w rzeczywistości kolonia karna, na której przebywają najgroźniejsi przestępcy. Katastrofę kapsuły przeżyła jedynie Ripley, a wraz z nią przybył obcy.
Od razu na wstępie muszę napisać, że nie wiem naprawdę jak zabrać się za tą recenzję. Trzecia część filmu jest równie dobra co poprzednie, a jednocześnie od nich o wiele gorsza. Trochę masło maślane wychodzi, ale cóż... Mam na temat tego filmu takie zdanie, że jednocześnie mi się on podobał i nie podobał. Nie będę zwlekał i rozpisywał się za bardzo, a od razu przejdę do meritum.
Fabułę (opisaną we wstępie) mogę ocenić na dobrą, ale uważam, że można się było wysilić o wiele bardziej. O wiele lepszym posunięciem by było, gdyby twórcy filmu nie "uśmiercili" pozostałych osób z poprzedniej części. Poza tym skąd w kapsule znalazł się obcy? Ba, musiało być ich tam co najmniej dwóch, bo jak się później okazuje Ellen Ripley również została "zapłodniona" przez jednego, a jak wiadomo z części pierwszej jeden obcy może złożyć zarodki tylko jednej osobie, po tym procesie umiera. Kolejna rzecz, która tu mi się nie spodobała to fakt, że nikt z Fioriny nie znalazł żadnego martwego obcego. Przecież oni badali kapsułę, wynosili wszystko z niej na wysypisko (w tym zniszczonego androida Bishopa). Powinni byli znaleźć też przynajmniej jednego martwego potwora. No, ale cóż. Tak się złożyło, że zacząłem recenzję od wad, co u mnie raczej standardem nie jest, bo to zniechęca do oglądania filmu :D. Przejdźmy więc do dalszej części.
Jak już mówiłem obcy przylecieli z Ripley na planetę. Jeden z nich wyszedł z kapsuły i rzucił się na psa, zapłodnił go, a z jego ciała wyrwał się chwile później większy osobnik, znany każdemu fanowi serii. Owy potwór zaczyna "polowanie" na bezbronnych więźniów. Obcy 3 to w przeciwieństwie do drugiej części horror, który nie raz może zjeżyć włos na karku. Część druga była pełna akcji, dzikiego strzelania. Tu mamy tej akcji znacznie mniej, ale nie jest to horror taki jak część pierwsza. Co prawda w obu mamy tylko po jednym osobniku obcego, ten jeden zabija każdego kogo spotka. Wg mnie jednak pod tym względem o wiele lepiej prezentuje się pierwsza część.
Na ogromną pochwałę zasługuje samo wykonanie filmu. Każda lokacja jaką dane jest nam oglądać wygląda tak jak wyglądać powinna. Czuć tu atmosferę grozy i zaszczucia. Prawie cały czas oglądamy zaciemnione, utrzymane w brązowo-czarnych kolorach pomieszczenia, korytarze, itp. Całość bardzo mi się spodobała, bo cukierkowe kolory nie bardzo by tu pasowały.
Nie mogę powiedzieć złego słowa o grze aktorskiej, choć jak zwykle najlepiej do swojej roli przyłożyła się Sigourney Weaver. Bardzo podobała mi się też scena, gdy pastor przemawiał do więźniów. Reszta aktorów zachowuje się tak jak prawdziwi skazańcy, czuć od nich wrogość i nienawiść. Zachowują się jak najbardziej naturalnie.
|
Kilka scen niestety można byłoby wykonać lepiej. Jedną z nich jest "zapędzanie" w pułapkę obcego. Oglądamy wtedy akcję oczyma potwora. Całość słabo wygląda i pojawia mi się tu kolejna nieścisłość - od kiedy obcy mają oczy?! Z tego co mi wiadomo to były one ślepe (dopiero w "Obcy kontra Predator" zyskały wzrok po zmutowaniu się z Predatorem, tworząc nowy gatunek - Predalien). No, ale znalazłoby się kilka wyjaśnień. Pierwsze: Ellen mówi, że takiego obcego wcześniej nie widziała, być może jest to jakaś inna rasa i posiada już oczy. Drugie wyjaśnienie: w czwartej części filmu zrobiono coś podobnego, gdy naukowcy chcieli potwory wytresować. Być może rzeczywiście obcy wzrok miały.
Inną sceną, która mi nie pasowała było zjawienie się na planecie Fiorina 161 Bishopa (w poprzedniej części był to android, tu pojawia się jego twórca). Bishop zaczyna zapewniać Ripley, że może jeszcze wyjąć z niej obcego, a ona sama mogłaby to przeżyć. Ta jednak mu odmawia i popełnia samobójstwo. Tu również można się było bardziej wysilić.
Jest jeszcze jedna rzecz, która w filmie mi się nie spodobała. Chodzi o taki jakby schemat, który to powtarza się co chwilę. Chodzi o to, że więźniowie obmyślają plan na zabicie obcego, po czym starają się go zrealizować. W tym momencie ktoś ginie, bohaterzy wymyślają nowy plan, znów ktoś ginie i tak do końca filmu, aż w końcu obcy ginie. Trochę to nie na miejscu, ale w sumie to więźniowie nie posiadali żadnej broni do walki z bestią, więc... Mimo wszystko nie spodobało mi się to za bardzo.
Efekty specjalne niestety też nie prezentują się najlepiej. Są sceny gore, które wyglądają dość ładnie, ale sam obcy i jego ruchy wyglądają średnio. Szczególnie słabo wykonano scenę pod koniec filmu, kiedy to potwór został zalany roztopionym ołowiem, a później polany zimną wodą. Naprawdę żałośnie to wygląda. Da się jednak przymknąć oko, a to za sprawą całkiem dobrze wykonanej oprawy audio. Muzyki co prawda za wiele nie ma, ale jak już się taka pojawi to aż miło się film ogląda. Bardzo dobrze buduje ona klimat horroru, dzięki niej można się naprawdę wystraszyć obcego.
Ogólnie Obcy 3 to film, który wypada blado w porównaniu do pozostałych części, ale jest mimo wszystko bardzo dobrym horrorem. Można przymknąć oko na tych kilka słabych scen i niedopatrzeń, a nawet na kiepsko wykonane efekty komputerowe. Najważniejszą rzeczą jaka tu się liczy to klimat, który jest rewelacyjny. Przez cały czas czuć strach, ból i zaszczucie. Temu wszystkiemu towarzyszy kapitalna muzyka i świetna gra aktorska. Oglądnąć go powinni wszyscy fani horroru, w szczególności ci młodsi, bo jest to jeden z niewielu horrorów, przy których włos jeży się na głowie.
Ocena: 6+/10
lukasz050792
|